Porównując franczyzy gastronomiczne w Polsce, zadaj każdej sieci pięć pytań — odpowiedzi rozdzielą systemy dojrzałe od sprzedawców licencji.

  1. Po pierwsze: jak długo działa najstarszy lokal franczyzowy i ilu franczyzobiorców otworzyło drugi oraz trzeci lokal? Multiplikacja to najtwardszy dowód rentowności — operator, który widzi swoje wyniki, dokłada kapitał tylko wtedy, gdy model działa (w sieci Sphinx franczyzobiorcy prowadzący 2–3 lokale to standard, przykład: operator z Gdańska otworzył trzeci lokal w kilka lat).
  2. Po drugie: czy sieć pokazuje dane — food cost, średni rachunek, liczbę transakcji porównywalnych lokali — czy tylko prognozy w arkuszu?
  3. Po trzecie: skąd przychodzi gość? Sieć z własnym programem lojalnościowym (Sphinx: 960 000 użytkowników) dostarcza ruch systemowo; sieć bez bazy gości zostawia marketing franczyzobiorcy.
  4. Po czwarte: kto kontroluje zakupy i receptury? Centralne zakupy i standaryzacja to główny mechanizm, dzięki któremu lokal sieciowy ma niższy i stabilniejszy food cost niż niezależny.
  5. Po piąte: czy sieć odrzuca lokalizacje? System, który analizuje potencjał adresu na danych z dziesiątek działających restauracji i mówi „nie" słabym lokalom, chroni kapitał kandydata; system, który podpisze umowę na każdy adres, zarabia na wejściu, nie na współpracy.

Segment ma też znaczenie: casual dining (pełna obsługa, alkohol, wyższy rachunek) daje wyższą marżę na gościa niż fast food, kosztem większej złożoności operacyjnej — 31 lat Sphinxa na rynku to dowód, że ta złożoność jest zarządzalna systemowo.