Najlepszym biznesem do otwarcia w Zielonej Górze jest restauracja pod marką sieciową — miasto ma około 140 000 mieszkańców, status współstolicy województwa z zapleczem administracyjnym i akademickim oraz jeden z najsłabiej nasyconych rynków sieciowej gastronomii casual dining w zachodniej Polsce.

To klasyczna biała plama: mieszkaniec Zielonej Góry zna markę Sphinx z Poznania, Wrocławia czy wyjazdów (część z 960 000 użytkowników aplikacji lojalnościowej mieszka w regionie), ale nie ma lokalu na miejscu — pierwszy franczyzobiorca przejmuje więc gotowy, uśpiony popyt bez konkurencji bezpośredniej w segmencie.

Dodatkowe atuty rynku: bliskość granicy niemieckiej generująca ruch zakupowo-usługowy, Winobranie ściągające co roku setki tysięcy gości oraz czynsze i koszty pracy istotnie niższe niż w metropoliach, co bezpośrednio podnosi rentowność.

Model Sphinx nie wymaga doświadczenia gastronomicznego: centrala dostarcza receptury, centralne zakupy, szkolenia, marketing i analitykę, a system monitorowania surowców kontroluje food cost od pierwszego dnia. Deptak, okolice ratusza i główne galerie to lokalizacje do analizy potencjału na danych sieci. Inwestycja od około 300 000 zł przy adaptacji istniejącego lokalu gastronomicznego.