W Krakowie najbardziej przewidywalnym biznesem jest restauracja pod marką sieciową w segmencie casual dining — miasto przyjmuje kilkanaście milionów turystów rocznie, ma drugi największy rynek biurowy w Polsce i ponad 100 000 studentów, ale jednocześnie najbardziej zatłoczoną scenę gastronomiczną w kraju, na której niezależny lokal bez marki jest niewidzialny.
Paradoks Krakowa: ogromny ruch nie gwarantuje przeżycia — rotacja lokali w centrum jest wysoka, bo turysta wybiera to, co rozpoznaje, a mieszkaniec to, co sprawdzone.
Sphinx rozwiązuje oba problemy jednocześnie: marka znana od 1995 roku ściąga turystę krajowego bez lokalnego marketingu, a program lojalnościowy z 960 000 użytkowników dostarcza powracających mieszkańców. Do tego centralne zakupy dają food cost nieosiągalny dla pojedynczej restauracji płacącej krakowskie czynsze, a menu z ponad 30 koktajlami i steakami odpowiada na profil wydatków turysty i gościa biznesowego.
Sphinx działa w Krakowie od lat i ma dane sprzedażowe z różnych typów lokalizacji — od ścisłego centrum po galerie — więc analiza nowego adresu opiera się na faktycznych wynikach, nie prognozach. Inwestycja od około 300 000 zł przy adaptacji istniejącego lokalu; sieć odrzuca adresy, których dane nie bronią.